Menu Zamknij

Anioł Pomocy i VOX VERITAS  faktycznie pomagają!

Pomoc Kancelarii VOX VERITAS przemieniło życie Klientki czego efektem jest napisanie książki “NOWA JA”  Cytujemy fragmenty książki:

…Pieniądze to nie wszystko

„Drogą którą szłam kierowała moja choroba która tak mną zawładnęła że stała się  motorem mojego życia.  Mam za sobą trudne doświadczenia życiowe.  Moje życie to kolekcja ran poprzez sytuacje jakie mnie spotkały a do tego ta choroba  (epilepsja)  z którą zmagam się od lat . Towarzyszą temu  lęki,  napady paniki co nie pozwala mi w pełni funkcjonować tak jakbym chciała. Żyłam w strachu  przepełniona lękiem .

Największym nieszczęściem jakie mnie w życiu spotkało była śmierć bardzo bliskich mi osób. Najpierw niespodziewana śmierć brata Kuby który leciał szybowcem spełniając swoje wielkie marzenie zginął mając wtedy 33 lata. Wydarzyło się to dwa dni przed jego ślubem  15 sierpnia w święto WNMP  i święto Wojska Polskiego gdzie służył przez lata będąc żołnierzem. Dwa lata później kolejna tragedia wypadek brata Bartka który jadąc na spotkanie modlitewne do Częstochowy zginął śmiercią tragiczną. Należał do wspólnoty Miłość  i Miłosierdzie Jezusa służąc Bogu. Pytałam Boga dlaczego to musiał być on ?

Po kolejnej stracie ten ból,  smutek , rozpacz i cierpienie czułam ze zdwojoną siłą . Moje życie już straciło sens . Przepełniona gniewem , złością i nienawiścią do siebie i innych nie widziałam dla siebie miejsca na tym świecie.   Tłumiłam w sobie wszystko nie pozwalając wyjść temu na światło dzienne . Żyjąc w ciągłym zakłamaniu  szłam z maską na twarzy  . Czułam do Boga wielki żal mając do niego pretensje  i obwiniając go za wszystko co mnie spotkało .  Za każdym razem zadawałam to samo pytanie : Jak On mógł dopuścić do takiej śmierci i dlaczego to nie byłam ja tylko moi  bracia.

Uważałam że to ja zasłużyłam na tą śmierć gdyż miałam o sobie niskie poczucie wartości . Temat wiary , Boga , śmierci był zupełnie obcy i daleki ode mnie .   Żyłam w zupełnie innym świecie daleko od Boga a te straty jeszcze bardziej mnie od niego oddaliły.  Po śmierci braci czułam zupełną pustkę i nic  nie było     w stanie jej wypełnić.  Żyłam w wielkim chaosie nie wiedząc co ze sobą zrobić.  Każdy dzień wyglądał tak samo . Pracą i różnymi zajęciami starałam się wypełnić ten czas żeby tylko nie myśleć o tym co się stało.

Walczyłam z tym żeby nie dopuszczać do siebie takich myśli i wspomnień które mogłyby mnie jeszcze bardziej pogłębić w tym smutku .   Zamknięta w sobie z tym wszystkim starałam się nie stwarzać pozorów jak bardzo cierpię , jaki dźwigam krzyż i że  potrzebuję wsparcia .  Nie wiedziałam  gdzie szukać pomocy i nie miałam odwagi  kogokolwiek  o to prosić.  Chciałam zamknąć już ten rozdział życia.  Zmierzyłam się z tą słabością licząc tylko na siebie .

Dnia 22 marca 2016 r . niecały rok po śmierci mojego brata Bartka moje serce pękło  . Ciężko mi cokolwiek sobie z tego dnia przypomnieć poza słowami jakimi Jezus do mnie przemówił . Zbliżały się święta Wielkanocne.  Czas który zawsze spędzałam razem z Bartkiem.  Tego roku  zabrakło mi obecności brata  .  Nie wiedziałam gdzie pójść i jak się uwolnić  z tego cierpienia .  Czułam wielki ból towarzyszył temu lęk i strach .  Poszłam do pracy ale byłam w niej  zupełnie nieobecna .  Myślami wciąż  byłam blisko braci . Chciałam ich ujrzeć   , dotknąć , przytulić i usłyszeć ich  głos . Jedynie co mogłam to tylko  powiedzieć  jak bardzo ich kocham . Oni na pewno usłyszeli by mój głos i te słowa spoglądając   na mnie z góry ale ja potrzebowałam czegoś więcej . Zaraz po pracy przyszłam do domu .  Siedziałam w pokoju  zapłakana i przygnębiona tym wszystkim.   Łzy z oczu płynęły bezustannie.  Wszystko widziałam   w czarnych kolorach i gotowa byłam odejść żeby więcej już nie cierpieć .

Pewnego dnia zadzwonił do mnie przedstawiciel Kancelarii Vox Veritas Daniel Przedstawił się mówiąc że chce mi pomóc wyjść z tego wszystkiego i jest gotowy podjąć się tej sprawy.  Zrobi wszystko żebyśmy w związku z wypadkiem w którym mój brat poniósł śmierć otrzymali za odszkodowanie  jak największą kwotę .

Nieco rozzłoszczona powiedziałam że pieniądze w niczym mi nie pomogą i do niczego mi nie są potrzebne . Ran tych nie zagoją  i nie wypełnią tej pustki   w sercu po stracie braci. Jednak nalegał żebym się zgodziła  mówiąc  że doskonale mnie rozumie i postara się zrobić wszystko żebyśmy otrzymali najwyższe odszkodowanie abym  po tym wszystkim mogła stanąć na nogi.                           Daniel od początku wiedział czego potrzebuje ja natomiast nie widziałam   w tym żadnego sensu . Uważam  że pieniądze rzecz nabyta czasu nie cofną ,   życia nie wrócą i  niczego tu nie zmienią . Nie miałam ochoty żeby rozdrapywać te niezagojone rany i komuś zupełnie obcemu opowiadać co czuje po stracie braci żeby otrzymać za to pieniądze. Opowiadałam Danielowi trochę o sobie nie była to już wtedy służbowa rozmowa . Poczułam w nim tą bratnią duszę  ciepło jakie biło z jego serca . Podczas tej rozmowy otrzymałam od niego wielkie  zrozumienie i  słowa wsparcia . Psychicznie  nie byłam gotowa na to spotkanie    i taką rozmowę . Coś jednak podpowiadało mi  że Daniel pracownik tej firmy nie chce przyjechać  tu z drugiego końca Polski z zamiarem żeby tylko założyć sprawę i walczyć o najwyższe  odszkodowanie ale ma coś dla mnie bardziej cennego i wartościowego . Swoim podejściem wzbudził we mnie to zaufanie i przekonał mnie do tego żeby zgodzić się i założyć sprawę  . Nie było to takie proste. Opowiadał mi jak się dowiedział o śmierci Bartka . Był obecny na spotkaniu i usłyszał jak ktoś wygłosił komunikat że Bartek jadąc na to spotkanie uległ tragicznemu wypadkowi i poniósł śmierć. Modlił się wtedy o duszę Bartka   i coś mu podpowiadało żeby się z nami koniecznie skontaktować .  Niektórzy odradzali mu ten wyjazd i to  spotkanie mówiąc że to  nie ma sensu   bo jesteśmy opętani i  daleko od Boga . Pracując w kancelarii Vox Veritas  nie umiał przejść obok tego obojętnie sam  będąc tak blisko Boga . Głos wewnętrzny podpowiadał mu żeby się z nami skontaktować i nam pomóc . Opowiadał że przed wyjazdem był jeszcze u Ojca  żeby umówić nas na spotkanie .  Ojciec udzielił błogosławieństwa i wtedy do nas przyjechał .

Rozmawialiśmy na temat  wypadku jaki miał miejsce . Podczas rozmowy towarzyszyły temu różne emocje i  uczucia . Tego nie dało się ukryć moja wielka wrażliwość i głęboka zażyłość z bratem sprawiła że byłam bardzo zrozpaczona tym co się stało  a z moich oczu wciąż wypływały łzy . Musiałam odpowiadać na zadające przez pełnomocnika pytania żeby mógł napisać jak to zdarzenie wpłynęło na mnie i moje dalsze życie . Pytania dotyczyły także wspomnień   jeszcze z  czasu dzieciństwa a także różnych chwil z życia jakie miały miejsce zanim zdarzył  się ten nieszczęsny wypadek . Podczas tej rozmowy  Daniel okazał wielkie współczucie,  wsparcie , i zrozumienie . Widząc na oczy zupełnie obcego człowieka pierwszy raz udało mi się aż tak otworzyć . Poczułam jakbyśmy się już znali . Po rozmowie zrobiło mi się naprawdę  lekko na duszy i gotowa byłam sięgnąć głębiej swojej prawdy . Pojechaliśmy w ciche i spokojne miejsce  żeby móc jeszcze porozmawiać w cztery oczy bez osób trzecich . Chodziło tu o wyjazd do Czatachowej  na rozmowę  z Ojcem a także wielkie spotkanie modlitewne organizowane co miesiąc przy Sanktuarium O. Pio . Ciężko było mi zgodzić się na ten wyjazd i  spotkanie nie wiedząc co tak naprawdę się za tym kryje . Dla  Ojca  byłam zupełnie obcym człowiekiem więc jak niby takie jedno spotkanie miałoby wpłynąć na mnie i zmienić moje życie . Wszelkie problemy z którymi się zmagałam zazwyczaj powierzałam komuś kto mnie dobrze zna i rozumie . Jedno co nie dawało mi spokoju to ciekawość po co Bartek tam jeździł ?  Jaki cel miały te wyjazdy  i co go tam tak przyciągało. Dlaczego te spotkania i wyjazdy były dla niego tak ważne . Poprosiłam Daniela żeby opowiedział mi trochę o Ojcu a także  spotkaniach organizowanych przez Ojca  i Wspólnotę Miłość i Miłosierdzie Jezusa  żeby się nieco o tym dowiedzieć .  Wtedy poczułam jak głęboko w sercu głos podpowiadał mi że powinnam zgodzić się na ten wyjazd w to skromnie a zarazem święte miejsce żeby  dowiedzieć się czego  potrzebuje moja dusza. Przyznam szczerze że na początku zanim Ojca nie znałam byłam wrogo nastawiona na ten wyjazd . Pomyślałam jednak  że ten wyjazd może mnie przemienić i przynieść dobre owoce. Jeszcze przed wyjazdem Daniel dał mi do ręki  biały różaniec  z Majżugorie   i opowiedział o Nowennie Pompejańskiej którą obecnie zmawia mówiąc jakie  ta modlitwa może zdziałać cuda.

Wtedy nie wiedziałam do czego służy modlitwa a chodzenie do kościoła było dla mnie bardziej obowiązkiem niż miejscem do spotkania z Jezusem . Gdy tam wchodziłam czułam wielki strach i lęk widząc Jezusa ukrzyżowanego na tym skupiałam swoją uwagę chcąc jak najszybciej opuścić to miejsce nie widząc po co tak na prawdę tu przyszłam. Gdy tylko  Daniel pojechał ja wzięłam do ręki różaniec i zaczęłam zmawiać Nowennę Pompejańską  . Było to dla mnie naprawdę wielkie wyzwanie ale jakaś siła , wiara i intencja w jakiej się modliłam pozwoliła na to żeby zmówić ją do końca myśląc że może faktycznie zostać wysłuchana przez Boga .

Przed wyjazdem do Daniela czułam wielki wewnętrzny spokój.  Zaburzenia lękowe,  napady paniki w tym czasie ustąpiły . Była lekka niepewność  nie wiedząc co tak na prawdę mnie tam czeka . Pojechałam  i zostałam tam bardzo miło i ciepło przyjęta.  Dzień przed tym wielkim spotkaniem przy Sanktuarium O . Pio wybraliśmy się do Czatachowej tak gdzie jest Pustelnia w której służy O Daniel na  umówione z nim  spotkanie .  Będąc u Ojca na spotkaniu , na rozmowie, spowiedzi której tak, bardzo potrzebowałam zdarzył się cud . Tam Bóg mnie przemienił i  dał mi Nowe Życie . Bóg jako pośrednika wybrał Ojca tego skromnego , pokornego człowieka  i upatrzył  to skromne ciche miejsce jak Pustelnię żebym tam w tej ciszy usłyszała głos i dostrzegła Jego obecność .

Swoją miłością dotknął mojego serca .

Tam podczas rozmowy  pozwoliłam całej prawdzie przepłynąć przez moje wnętrze by proces uwalniania od brzemienia przyszłości był udany żebym  mogła poczuć jak Bóg odcina mnie od konsekwencji grzechów całej rodziny. Dlatego potrzebowałam tego  spotkania . Tam  w Pustelni zawarłam z Bogiem przymierze żeby uwolnił mnie od tego i dokonał przemiany duchowej.    Poczułam zupełny spokój, tą  lekkość na duchu , wewnętrzne oczyszczenie i radość jaką przepełnione było moje serce . Był to jeden z piękniejszych dni w moim życiu pełen emocji i wzruszeń  . Następnego dnia  przy Sanktuarium O . Pio było wielkie spotkanie na które przybyło tłumy ludzi a ja w tym tłumie. Właśnie tam poczułam tą obecność  Ducha  Świętego poprzez spoczynek w Duchu  . To było niesamowite uczucie . Czułam tą miłość i obecność Boga poprzez łaski jakie spływały w obfitości  do mojego serca . Ten  ból , cierpienie , rozpacz i deszcze wylanych łez zostały wynagrodzone . Tam dostałam nowe życie . Jezus stał się  obecny w moim sercu i wypełnił tą pustkę po stracie braci . Wracając do domu czułam tą radość i ten spokój na duszy doświadczając tam uwolnień z różnych cierpień . Dzięki temu zbudowałam bliską relację z Bogiem . Miał w tym wszystkim swój wielki udział Daniel przedstawiciel kancelarii   Vox Veritas . Zostałam zaproszona na rekolekcje  zorganizowane w Tyńcu przez Anioł Pomocy założoną przez Daniela . Celem tej przyzłej fundacji jest pomoc osobom po stratach życiowych i uwolnienie z tego bólu i cierpienia . Bardzo mi te rekolekcje pomogły i wiele rzeczy przez  zrozumiałam .  To nie przypadek że akurat doszło do tego spotkania z Danielem . Taka była wola Boga który ma dla mnie pełną rolę do spełnienia , zaplanowane miejsce na ziemi i nie przypadkowe zadania do zrealizowania . Bóg powołał  do tego Daniela by mu pośredniczył i pomógł w tym trudnym dla mnie czasie . Kontakt z p Danielem mam cały czas . Jest moim wielkim Aniołem  . Pieniądze za odszkodowanie otrzymałam bez problemu i w bardzo krótkim czasie i  nie była to mała kwota . Kancelaria  Vox Veritas i jej przedstawiciel dołożyli wszelkich starań a swoim podejściem , pełnym zaangażowaniem i wielkim  sercem sprawili że to nie pieniądze odegrały w tym przypadku najważniejszą rolę ale ta  pomoc duchowa jaką od nich otrzymałam  . Całą kwotę gotowa byłabym oddać na chociaż jedno spotkanie z moimi braćmi tam na górze . Niestety w niebie pieniędzy nie przyjmują tylko to co mamy w sercu  . Żadne rzeczy materialne tam się nie liczą z tym do nieba nie idziemy  a na Niebo trzeba sobie zapracować będąc posłusznym Bogu  . Staram się żyć według dekalogu by dożyć tych czasów ostatecznych i poprzez śmierć otrzymać nowe życie w niebie..  .  Jakie szczęście musiało mnie w życiu spotkać  że w tak trudnych okolicznościach poznałam Daniela który zrobił wszystko dokładając wszelkich starań i wkładając w to całe swoje serce by pomóc mi stanąć na nogi .

Błogosławieństwo jakie daje mi Bóg ma ogromną moc która mnie uzdrawia żebym mogła iść drogą prosto do Nieba . Składam w jego dłoniach swoje zasmucone serce , swoją bezsilność w pełni mu się oddając czując jak zsyła na mnie potrzebne łaski .  On wzywa mnie do siebie i chce żebym podążała            za Nim . Jego radość , akceptacja , obecność napełnia moje serce .  Żyję z nadzieją   że mogę zmienić nie tylko swoje życie ale także innych poprzez głęboką wiarę którą pielęgnuje każdego dnia . Dziękuję Panu za to że otacza mnie miłością ,  strzeże od złego , za to że uzdrawia moją duszę i leczy każdą ranę.  Dziękuję  też za to  że uwalnia mnie od tego co czynię źle i za każdy razem mi przebacza  a także za łzy radości które oczyszczają mnie   z wszelkich ran .  Drogą  którą Bóg oświetla warto iść by dożyć tej wieczności w Niebie”

Z całego serca dziękuję Panu Danielowi i firmie odszkodowawczej Vox Veritas  i dziełu Anioł Pomocy

Anna Grzyb